Po niespodziewanej i mroźnej zimie zrobionej przeze mnie mineło z 2 miesiące a może nawet więcej....a kto to liczy?Poddani na początku się mnie obawiali i unkikali ale po miesiącu wszystko wróciło do normy a może nie koniecznie.....
-Anna!-krzyknełam wyskakując z mojego łóżka jak oparzona zalewając się łzami.Pamiętam dokładnie ten dzień....dzień urodzin Anny...
-Elsa,Elsa!-krzyczała przeszczęśliwa Anna biegnąca w moją stronę.
-Tak Aniu?-zapytałam uśmiechając się do niej.
-Wiesz co dzisiaj jest?-zapytała podescytowana.
-Jakbym mogła zapomnieć o urodzinach mojej siostry?-uśmiechnęłam się do niej i wyczarowałam jej kwiatka z lodu.
-Więc Kristoff chciał mnie zabrać na wycieczkę,mogę?-zapytała a uśmiech nie schodził jej z twarzy.
-Dobrze ale uważajcie na Siebie wzajemnie i przyjedzcie w jednym kawałku-odpowiedziałam i zaczełam się śmiać jak moja siostra zaczeła puszczeć,skakać i krzyczeć jednoczeście.Zawsze podziwiałam ją,że zawsze tryskała energią nawet w najmniej oczekiwanym momencie.Nim się skapnęłam poczułam tylko przytulenie i biegnięcie w przeciwną stronę.Jeszcze nie wiedziałam co się stanie zajełam się pracą papierkową.Po tygodniu Ania z Kristoffem dalej się nie pojawili....zaczełam się martwić.Wojska poszukiwawcze i ratunkowe wyruszyły na poszukiwania.Powoli traciłam nadzieje gdy pewniego dnia otrzymałam list...
,,Elsa dlaczego zawsze jak spałam przyglądałaś mi się?Dlaczego nie mogłam zobaczyć się z Tobą twarzą w twarz i powiedzieć jak bardzo tęsknie?
A.''
Taki list dostałam 2 tygodnie po zaginięciu Anny i Kristoffa.Zostałam powiadmomiona,że odnaleźli Kristoffa w krytycznym wstanie a Anne dalej szukają
,,Dlaczego nigdy nie pozwoliłaś mi powiedzieć nikomu o mojej pierwszej miłości o....Jacku?
A. ''
Taki o to list dostałam miesiąc po zaginięciu i tego nieszczęsnego dnia gdy dowiedziałan się,że odnaleźli moją siostrę ale niestety...Martwą.Załamałam się.Nic nie jadłam od pewnego czasu.Olaf mi pomagał we wszystkim,tyle razy d
go odepchnęłam od siebie a on i tak nie dawał za wygraną...
Kristoff po 2 tygodniach się obódził ze śpiączki i pierwsze jego słowa były ,,Anna?Gdzie jest Anna!" Na początku nie mogłam nic wydusić ale po 3 minutach powiedziałam prosto z mostu,że Anna nie żyje..nie kryjąc swoich łez.Biedak się załamał pewnie bardziej niż ja...
Założyłam na siebie szalik i naraz wleciał ptak zrzucając skrawek papieru na ziemie.Podeszłam do niego i go rozwinełam.Od razu rozpoznałam charakter pisma....to pismo Anny! Każdy list był napisany tym samy charakterem pisma jaki ma Anna ale to nie możliwe,że to ona pisze jak ona nie żyje jutro jest jej pogrzeb...Zaczełam powoli czytać zawartoś kawałka kartki i musiałam usiąść na krześle zakrywając usta dłonią,żeby nie pisnęła.
,,Widzę,że to jest ten szalik który Ci zrobiłam ale nie martw się jeszcze Ci podobny zrobię.Nie płaczcie za mną jeszcze wróce i powiedź Kristoffowi,że go kocham... i Ciebie też kocham :*
A.''
------------------------------------
Haha ten mój chory mózg który woli bardziej pracować w nocy niż rano :/ Mam nadzieje,że Wam przypadnie to opowiadanie do gustu :)
Ehh...ja zamiast spać pisze rozdział a jutro rozpoczęcie roku szkolnego...cieszycie się?...Tak wiem ja też Nie ;) Mam jutro na 9:00 rozpoczęcie roku a jest 3:00 więc idę pomału spać bo o 7:00 musze wstać i szukać butów :) Dobra jak przeczytałeś rozdział to proszę o komentarz bo komentarze motywują do daleszego pisania rozdziałów :)
Haha to 1 rozdział a ty juz zabiła anie ;D ale nam nadzieje ze ją ożywisz xd
OdpowiedzUsuń